Papcio Chmiel

Data publikacji:
2 minuty

Przybyli ułani pod okienko…
 
Biało-amarantowe flagi zawieszone na bramach trzepoczą na jesiennym wietrze. Po drodze na paradę wojskową na placu J. Piłsudskiego tatuś kupuje mi bibułkową, amarantową chorągiewkę, z nalepionym białym orłem w koronie, otoczoną białymi frędzelkami. Jest 11 listopada 1937 roku.

- Widzisz synku, jak ja byłem mały, za wywieszenie flagi narodowej dozorcę domu wsadzano do więzienia. Polska była wtedy w niewoli trzech potężnych mocarstw. Dzisiaj możemy cieszyć się naszą flagą – symbolem wolnej Polski, a ja mogę Tobie bez strachu opowiadać o walce naszych przodków o niepodległą Polskę – mówił tata tego listopadowego dnia (…).

W czasach mojego dzieciństwa, nie było polskich komiksów historycznych. Moje patriotyczne wychowanie zaczęło się 80 lat temu od książki „Lolek Grenadier” opowiadającej o czasach napoleońskich i od dziecięcych zabawek. Dostałem kiedyś na gwiazdkę czapkę ułańską, malinowy, tekturowy napierśnik, szabelkę, a nawet konia na biegunach obciągniętego prawdziwą skórą cielęcą. Z patefonu płynęły piosenki: „Wojenko, wojenko…” i „Przybyli ułani pod okienko”.

Cieszę się, że doczekałem dni, w których można opowiadać o historii Polski w komiksach. Może te skromne utwory zachęcą czytelników do sięgnięcia po poważniejsze książki.

Papcio Chmiel